Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
5. Kto czeka ten dostanie zawsze to co chce...

5. Kto czeka ten dostanie zawsze to co chce...


-Ładnie tu…Nigdy nie zwróciłem na to uwagi.- stwierdziłem, zatapiając wzrok w połyskującej promieniami księżyca, tafli wody. Położyłem się wygodnie na miękkiej trawie, podpierając się na łokciach.
-Dziewczyny, z którymi się spotykasz, raczej preferują seksistowskie klimaty, a nie park w środku nocy, no nie?- zapytała Asahina, zerkając na mnie z ukosa. Siedziała tuż obok, po turecku i skubała trawę dla rozrywki.
-Nie docinaj mi..- poprosiłem, już znużony jej komentarzami, dotyczącymi moich upodobań.
-Nie docinam. Po prostu stwierdzam przykry fakt…- odparła, ściszonym głosem, wbijając wzrok w ziemię.
-Jaki?
-…że oceniasz dziewczyny po ich atrakcyjności i wymiarach, a nie po tym, co jest najważniejsze.
-Sprecyzuj.
-Nie można oceniać ludzi po wyglądzie! Zachowujesz się jak egoistyczny smarkacz. Wiesz ile dziewczyn w tej szkole zabiłoby się dla ciebie? Jednak połowy z nich nigdy nie obdarzysz nawet uśmiechem, bo mają stanik o rozmiar za mały.- powiedziała dobitnie. Jej ton był ściszony i smutny, jakby to dotyczyło właśnie jej. Westchnąłem cicho i przysunąłem się do niej na odległość, która jej zdaniem na pewno była zbyt mała, ale w tej chwili, jakoś się tym nie przejąłem.
-Nie ma sensu bym się tłumaczył z tego i przepraszał, bo z przykrością musze cię poinformować, ze tamte dziewczyny nic dla mnie nie znaczą i nie potrafię się nawet zmusić do jakichkolwiek wyrzutów sumienia… Ale jeśli chodzi o ciebie…to nie jest to bezsensowny zryw, tylko po to żeby nakarmić ambicję iż „mogę mieć każdą”.- odparłem szczerze, opierając podbródek o jej ramie. Przez owy fakt, mój lewy policzek lekko stykał się z jej szyją, co wprawiło mnie w niemałe mrowienie w żołądku.
-Więc poco się za mną uganiasz? Co ja mam, czego nie ma każda inna?- zapytała beznamiętnie.
-Jesteś…inna.- stwierdziłem krótko.
-Nie da się nie zauważyć..- zaśmiała się cicho, a ja wyczułem że łapie przez to kompleks.
-Ale właśnie to jest w tobie takie wspaniałe..- szepnąłem i pchnąłem ją lekko na trawę. Opadła na plecy i spojrzała na mnie zdziwiona.
Wyglądała tak…kusząco. Zakłopotana, zarumieniona, niewinna… Odgarnąłem z jej policzka kilka niesfornych kosmyków i pogładziłem go lekko wierzchem dłoni.
-Nic nie mówisz?- zapytałem ściszonym głosem, dobranym odpowiednio do zaistniałej atmosfery.
-Pocałuj mnie.- szepnęła niespodziewanie. Popatrzyłem na nią zdumiony, wodząc wzrokiem po jej pięknych, czarnych tęczówkach i różanych wargach, teraz nieznacznie rozchylonych. Dopiero wtedy, gdy leżałem przy niej, na tyle blisko ze jej gorący oddech muskał moją twarz, zdałem sobie sprawę jaka jest wyjątkowa i jak bardzo jej pragnę. Z tego właśnie powodu, nie chciałem by nasz pierwszy pocałunek był zbyt szybki, za krótko oczekiwany. Dłuższa chwilę patrzyłem jej w oczy, którymi przeszywała moje źrenice. Próbowałem cokolwiek z nich wyczytać, jednak nie da się tak po prostu opisać jej spojrzenia. Inteligentne, szaleńcze, namiętne… Nie ma słowa, którym mógłbym je określić. Było po prostu zniewalająco piękne.
A jej usta… podobne do płatków róż o poranku; delikatne i kruche, połyskujące, jak poranna rosa. Nachyliłem się nad nimi, czując na własnych wargach jej ciepły oddech. Tak bardzo tego pragnąłem, ale… czy ona na pewno tego chciała? Czy dla niej byłoby to równie niesamowitym przeżyciem? Przecież mnie nie znała… mało tego! Brala mnie za ostatnią szumowinę. Cofnąłem się szybko i odwróciłem wzrok.
-Co się stało? Już ci się nie podobam?- zapytała z dziwnym, jakby udawanym, wyrzutem.
-To za wcześnie.- szepnąłem, patrząc tępo w zwierciadło jeziora.
-To mówi ktoś, kto idzie do łóżka na pierwszej randce?- zaśmiała się cicho i złośliwie. Zrozumiałem, że poczuła się po prostu gorsza. Odrzucona. Albo… była świetną aktorką.
-Dałaś mi jedną szansę, tak? Zbyt mi zależy, by mógłbym sobie pozwolić na zmarnowanie jej. Wiem, że robisz to by mi udowodnić że jestem świnią i potraktuje cię tak samo jak inne. A ja ci udowodnię że tak nie jest.- powiedziałem, mimo to w głębi serca aż mnie ściskało, że nie zasmakowałem tego pocałunku. Brunetka zaśmiała się cicho i podniosła do siadu.
-Zdałeś egzamin, Romeo.- rzuciła, szturchając mnie w ramię po przyjacielsku. Popatrzyłem na nią zaskoczony i jednocześnie oburzony iż pozwala sobie na robienie mnie w jajo.
-Nie patrz tak, chciałam sprawdzić czy uszanujesz moje zdanie.- wytłumaczyła szczerząc się. Odwzajemniłem ten uśmiech i cmoknąłem ją w policzek, robiąc jej tym na złość.
-Ej! Ty popierdolcu, co ty sobie wyobrażasz?!- wrzasnęła walać pięścią w moje ramie. Nie dałem po sobie tego poznać, ale aż mnie zamroczyło z bólu.
-A to za co?!- jęknąłem rozmasowując obolały biceps.
-Jak śmiałeś mnie pocałować?! Następnym razem tak cie kopnę glanem w jaja że ci odpadną!- wydarła się. Popatrzyłem na nią z ukosa. Wydała mi się taka słodka, jak się złościła. Perfidnie cmoknąłem ją w drugi policzek i ze śmiechem poderwałem się do ucieczki. I nikt mi nie powie ze to mało męskie. Mało męskie to by były takie genitalia, po kastracji dwu kilogramowym butem…

* * *

-Cześć, piękna.- rzuciłem podchodząc do brunetki, która zawzięcie próbowała zamknąć rozklekotaną szkolną szafkę. Odwróciła zdziwiona głowę w moją stronę i zgromiła mnie wzrokiem.
-Asakura, ostrzegam cie.- syknęła, zwężając śliczne oczka w dwie jadowite szparki.
-Dobra, dobra, już przestaje. Ale i tak jesteś śliczna.- zaśmiałem się wrednie, pomagając jej domknąć szafkę. –Jakie masz teraz lekcje?
-Historię, którą wprost ubóstwiam..- mruknęła zniechęconym tonem.
-Ja też. W 107?- zapytałem, biorąc jej torbę i zawieszając sobie na ramieniu.
-Taa. Ale torbę możesz mi oddać, nie jestem żadną pieprzoną księżniczką.- stwierdziła Rei i sięgnęła pod swoją własność, której w niesamowitym przypływie chamstwa, jej nie oddałem.
-Zaniosę ci. A ty dźwigaj jedynie swój śliczny tyłeczek.- odparłem, cmokając ją w policzek. Spiorunowała mnie wzrokiem i zapewne rzuciłaby się na mnie, gdyby w korytarzy nie było tyle osób.
-Nie pozwalaj sobie.- syknęła przez zaciśnięte zęby. Uśmiechnąłem się pod nosem, nic sobie nie robiąc z jej pyskówek. Poza tym, wyglądała tak niesamowicie słodko jak się denerwowała, iż nie raz łapałem się na tym, że specjalnie ja prowokuję.
-Dlaczego? Pomijając fakt, że jesteś świetną aktorką i znakomicie udajesz że moje zaloty nie sprawiają ci przyjemności, a wręcz przeciwnie, nie ma nic złego, w tym że mnie lubisz.- powiedziałem z nutką wyższości i objąwszy ją ramieniem, skierowałem się w stronę sali historycznej.
-Wcale cie nie lubię!- zbulwersowała się, strącając moją rękę. –Jesteś wrednym, wyrafinowanym i pustym podrywaczem! I wcale mi się nie podobasz!
Zaśmiałem się cicho, patrząc na nią z politowaniem. Nie wiem, kogo ta urocza istotka chciała oszukać, ale bynajmniej jej to nie wychodziło.
-Wiesz co? Zabawna jesteś. Po co próbujesz sobie bezsensownie wmówić że nic do mnie nie czujesz?- zapytałem, wprowadzając ja w niemałe zakłopotanie. Dobrze wiedziała, że mam rację i nic nie mogła na to poradzić. Na jej policzku zawitał nieśmiały rumieniec, a do tej pory zadziorne ogniki w oczach, nieco przygasły, nadając spojrzeniu pokorny wyraz.
-Naprawdę aż taką przyjemność ci sprawia robienie mi na złość?- powiedziała ściszonym tonem, bez najmniejszego wyrazu. Zaskoczyła mnie tym pytaniem, całkowicie zmieniając obrót sytuacji i tym razem pesząc mnie.
-Nie robię ci na złość…- zaprzeczyłem czułym tonem i ponownie objąłem ją ramieniem. –Po prostu mi zależy, co dobrze wiesz. I równie dobrze wiesz że nie ustąpię.
-Nie ustąpisz dopóki…co? Dopóki mnie nie przelecisz? I co potem? Dziękuję, dowidzenia, było miło?- zatrzymała się wpół kroku, przeszywając mnie dziwnie smutnym spojrzeniem. Wyglądała teraz jak skrzywdzona dziewczynka, która bardzo chciała się rozpłakać. Taka postawa całkowicie nie pasowała do jej osoby; zazwyczaj ambitnej perfekcjonistki, odstawiającej miłość na później. Speszyłem się strasznie pod naciskiem takiego spojrzenia. Jedynym szczęściem w nieszczęściu było to, że już dawno po dzwonku korytarze opustoszały.
-Dlaczego ciągle uważasz mnie za bydlaka? Myślisz że gdybyś była taką „pierwszą lepszą” starałbym się tyle czasu? Wiem że jestem czasem natrętny i nie do zniesienia, ale to właśnie z tego powodu. Zależy mi na tobie i to się nie zmieni na tle kilku czy kilkunastu dni.- wypaliłem. Dopiero po kilku minutach ciszy, jaka nastała miedzy mną, a Rei po tych słowach, zrozumiałem ich sens. Dziewczyna nic nie mówiła. Stała bez ruchu patrząc niby mi w oczy, niby w przestrzeń własnych myśli. Zrobiło mi się strasznie głupio… Policzki mnie piekły jakby ktoś je przypalał rozżarzonym metalem. Chciałem by coś powiedziała. Cokolwiek. To mogłoby być nawet jej słynne hasło „odwal się, popierdolcu” ale byle było… A nie ta nieznośna cisza i niepewność…przez którą można by stracić rozum.
Jednak ona, nic nie powiedziała. Jak zawsze, na przekór moim pragnieniom. Zrobiła coś innego. Spełniła inne pragnienie. Podeszła i przytuliła się mocno, zalewając mnie ciepłem własnego ciała i tysiącem rozkosznych dreszczy, jakie odczuwałem za każdym razem gdy była blisko. Przyciągnąłem ją do siebie mocno, jakby bojąc się że zaraz może mi uciec.
-Nie mam ochoty iść na tą lekcje.- stwierdziła cicho, nie odrywając policzka od mojego torsu.
-No to może… wagary?- zaproponowałem z uśmiechem, gładząc ją po głowie. Jej włosy tak ślicznie pachniały i były tak aksamitne…Wplotłem bez namysłu w nie palce, ciągle mając wrażenie iż zanurzam dłoń w jedwabiu. Drugą ręką uniosłem jej twarz lekko za podbródek, tak by bez przeszkód móc spojrzeć jej w oczy. Były jak dwa czarne, połyskujące kryształy, w których tliło się nigdy nie gasnące szaleństwo. Zniżyłem twarz na tyle nisko, by gorący oddech dziewczyny musnął moja twarz. Pocałunek był lekki, wiosenny. Jak muśnięcie skrzydełkami motyla. Następny nasilił się nieco, powodując lawinę coraz mocniejszego i coraz głębszego tańca naszych warg. Brunetka objęła mnie nieśmiało za szyję, zmniejszając jeszcze bardziej, i tak już przełamany dystans między nami. Ująłem ją w pasie, mocno do siebie przyciskając, w desperackiej prośbie „nie opuszczaj mnie teraz!”. Nie poganiałem jej, dostosowując się do jej miarowego tępa. Sama rozchyliła usta, wcale o to nie prosiłem, ani nie wymuszałem. Czubek jej języka musnął delikatnie moją wargę, prowokując mnie jeszcze bardziej. W nieopanowanej namiętności wsunąłem język do jej słodkich ust, jęcząc przy tym, jak przy najbardziej wyrafinowanej pieszczocie. Całowała cudownie. Czule, a zarazem namiętnie, wprawiając mnie w dreszcze, których jeszcze nigdy nie czułem. Smak jej języka przyprawiał mnie o utratę zmysłów, a jej słodkie usta powoli prowadziły do cudownego świata. Śniłem na jawie, o czymś tak pięknym i czymś czego od tak dawna pragnąłem. „Obudziłem się” dopiero gdy przerwała pocałunki. Otworzyłem oczy od razu stykając się z jej zamglonym spojrzeniem. Od razu nasunęło się pytanie; „co teraz?”. Ta czarnooka istotka była na tyle nieokiełznana i nieprzewidywalna, że równie dobrze mogłaby udawać że nic się takiego nie stało.
-Rei..?- szepnąłem zakłopotany, nie wypuszczając jej z objęć. Uśmiechnęła się dyskretnie, cmokając mnie w policzek.
-To zmywamy się z tej szkoły?- zapytała z łobuzerskim uśmiechem, całkowicie zbijając mnie z tropu. Uśmiechnąłem się szeroko, czując jak napływa we mnie słodka euforia i wypełnia mnie bez reszty. Przytuliłem ja mocno, całując jeszcze parę razy, po czym szybko skierowaliśmy się do wyjścia, po drodze uważając by czasem nie natknąć się na dyrektora…


Kida-chan || 22:25:08 17/08/2007 || 6

Komentuj.


Powrót





|| Shannon Williams ||

Może tak nowy part, co? ^*_*^

debica-nat.mtnet.com.pl || 213.199.194.5 || 21:35:37 3/09/2007
|| brak www

|| Serafin ||

Notka świetna jak zwykle

gw2.ib.tcz.pl || 83.238.45.242 || 18:02:39 28/08/2007
|| brak www

|| Sarash Kato-Hayashi ||

Wow, że też wcześniej nie odkryłam tego bloga! Hm, pisanie z perspektywy Hao może wydawać sie dziwne, ale jest ciekawe. Jak to faceci, myślą tylko o jednym!podłe świnie no! Grr, no dobra nie będę już nawijała o Hao bo aż szkoda słów. Tyle skrzywdził dziewczyn i nadal to robi.. Matko, mam nadzeiej ze kiedys to jego ktoś skrzywdzi! No czekam na CD, buziaki:*

gde251.internetdsl.tpnet.pl || 83.12.82.251 || 11:31:04 28/08/2007
|| brak www

|| Eri ||

No wiec tak:
po pierwsze cieszę się że notka ukazała się dość szybko i szczerze liczę, że na kolejną też długo mi nie przyjdzie czekać.
no a po drugie to jestem pod wrażeniem: Hao darował sobie tego całusa w parku, mimio, ze miał na niego bezapelacyjnie potęzną ochotę. Dziewcyzna go sprawdza... hm... śmiesznie xD No ale cóż pierwszy test zaliczył. Skoro ten był pierwszy to znaczy że będą kolejne ^ ^. Kobita ma pomysły... No ale mimo wsyzstko wydaje mi się, ze ta ich "sielanka" szybk osię skończy, ze Hao coś spaprze albo nie zda kolejnych testów. No cóż pozyjemy zobaczymy ;) notka piękna :*

czc125.internetdsl.tpnet.pl || 83.19.188.125 || 16:31:32 22/08/2007
|| brak www

|| Akemi ||

kto by przypuszczał? jak bardzo może zmienić się szkolny podrywacz pod wpływem jednej osoby? widać Hao naprawde bardzo zależy na Rei. Był w stanie wyrzec się jednego pocałunku, mimo że dziewczyna sama go prowokowała. jestem pod wrażeniem ale opłaciło się prawda? no cóż. nie wiem co można jeszcze na ten temat powiedzieć. życze tej parze jak najlepie i mam nadziejeże notki będą ukazywać się dalej tak częto lub może częściej niż dotychczas. to do następnej notki

90-156-50-66.as.kn.pl || 90.156.50.66 || 20:59:23 21/08/2007
|| brak www

|| Shannon Williams ||

Ha, rzeczywiście podciągnęłaś się z częstszym publikowaniem opowiadań. Mam nadzieje, że utrzymasz takie tempo, co? XD Byłabym Ci bardzo wdzięczna... XP O bosz, aż trudno uwierzyć, że Hao się nie skusił na ten pocałunek w parku. Rei go sprawdzała? Cóż pierwszy test zdał - brawo dla niego. Nie do poznania jest. Już nie myśli tylko, o tym żeby zaliczyć panne, ale żeby zdobyć jej serce ... ^^ Tylko czemu ja mam takie ciągłe, przykre wrazenie, ze Rei robi to specjalnie i w koncu perfidnie złamie Hao serce? T^T Uhh.. chyba bym ją znienawidziła! Więc nie bede tu zakładac najgorszego.. Muach, a moze i ona rzeczywiscie cos czuje do Hao i sie tego boi? W koncu zakochała sie w najwiekszym kobieciarzu wszechczasów XD No, ale Hao jest wzgledem niej szczery ( cud ) i podobała mi sie taka odmienna twarz Rei.. bardzije taka delikatna... Boski pocałunek ^^ Wspaniały opis. Wręcz mistrzowski XP Ogólnie opowiadanie na 6! XD Więcej, więcej, więcej! ;*

debica-nat.mtnet.com.pl || 213.199.194.5 || 20:56:29 18/08/2007
|| brak www







***


Szablon by: dann.
powered by: blog4u.

Księga Gosci:
Ksiega Gości
Dodaj do Księgi
_______

Ja:

Usual Love Story by Hao Asakura
Dodaj do Ulubionych

Strona Główna


_______

Ulubieni:



_______

Linki:
FunFicki
Shanon Williams
Sophia Toloszua
Saori Hiwatari
Nakumi
Maria
Fantasy Altrui
Aki & Eri
Moje Blogi
Kidadakash Connor

_______

Archiwum:
2008
Marzec
2007
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Kwiecień

_______



_______


Szablon:dann.
powered by: blog4u.